przystrzyc dług

Dług zawsze powoduje gorące dyskusje i duże emocje. Wypowiadają się na ten temat prawnicy, osoby zadłużone i te które tego problemu nie mają. Trwają dysputy i debaty. Bez względu na regulacje prawne dotyczące „znikania” długów, spróbujmy pomyśleć o tym problemie zarówno w kontekście prywatnym, jak i makroekonomicznym.

Czy zdarzało Wam się kiedyś pożyczać np. 10 zł od kolegi w pracy, 50 zł od siostry i 20 zł od babci? Teraz uczciwie odpowiedzcie sobie, czy pamiętaliście te wszystkie piątaki oddać? Ups… Niby niewielkie kwoty, ale przez kilka lat zbierze się spora sumka. Co dzieje się dalej?

Przestają Wam pożyczać i sam ponosisz konsekwencje swoich zaniedbań. Dużo poważniej sprawa wygląda w przypadku niespłacania kredytów bankowych, czy tych z firm pożyczkowych. Oczywiście to Ty będziesz odpowiedzialny za spłatę, ale koszty Twojego nierozważnego zachowania poniosą wszyscy Klienci na rynku. Także Ty i Twoja rodzina – jeżeli w przyszłości będziecie korzystać z produktów finansowych. Bank nie jest instytucją charytatywną, więc gdzieś musi zrekompensować sobie to, że część Klientów nie spłaca kredytów. Odczują to więc inni, w postaci wyższych prowizji i opłat za korzystanie z produktów finansowych. Droższe będą marże za udzielenie pożyczek i kredytów, a tym samym ich całościowy koszt. Zatem za Twoje zadłużenie zapłacą wszyscy. Biorąc pod uwagę statystyki (ponad 2,5 mln zadłużonych Polaków) problem staje się bardzo poważny.

Czy zatem rozsądne jest unikanie spłaty długów, które potem rykoszetem i tak trafią do nas? Podejdźmy odpowiedzialnie do każdego rodzaju zadłużenia – bez względu na to czy pożyczyli nam znajomi, czy instytucja finansowa. W przypadku sytuacji prywatnej najgorszym scenariuszem jest stanie się finansową, czarną owcą w rodzinie. Kiedy jednak sprawa dotyczy już banku, to nieterminowa spłata zadłużenia rzutuje nie tylko na naszą wiarygodność, ale przekłada się na wzrost cen za korzystanie ze wszystkich produktów i usług finansowych na rynku.

Długów nie da się przystrzyc jak owcy. One nie znikają. Dlaczego?